Mój pierwszy raz na Bread&Butter! – relacja z festiwalu w Berlinie

1-3 września, Arena Berlin

photo. Elle

Po raz pierwszy biorę udział w festiwalu zorganizowanym przez Zalando, który już po raz drugi odbywa się w stolicy Niemiec – Berlinie. Jest to zdecydowanie największy festiwal tego typu w Europie, zrzeszający tak wielu fanów mody, muzyki oraz gastronomii.

Arena Berlin pęka w szwach. Tysiące niesamowicie ubranych ludzi spotyka się między stoiskami marek, salą wystawową, a punkami gastronomicznymi. Uczucie, które nam towarzyszy jest niesamowite. Spotykamy nie tylko świetnie ubranych ludzi, ale również tych, którzy nie boją się odważne wyrażać swój światopogląd. Jest bardzo bezpiecznie. W każdej chwili można wyjść na zewnątrz i zrelaksować się na leżakach/hamakach ustawionych na pomoście przy basenie na rzece.

photo. Elle

Moda

Lista najlepszych projektantów i domów mody, które zaprezentowały się podczas Bread&Butter była bardzo długa. Po wejściu na arena, chce zobaczyć wszystko. Mimo to wszyscy cierpliwie czekają na jeden, najważniejszy pokaz, a właściwie wystawę. Legendarne projekty Damy Vivienne Westwood oglądamy podczas specjalnej ekspozycji – jest R E W E L A C Y J N A.

Drugi dzień zaczyna się pokazem HUGO. Nowa kolekcja inspirowana jest miastem, nowoczesnymi kształtami i minimalistyczną ekspresją. Takiego finału Bread & Butter 2017 nie spodziewał się chyba nikt. Wszyscy mówią o zjawiskowym pokazie Viktor&Rolf. Nie tylko za sprawą spektakularnych sukienek, ale i ze względu na fakt, iż był to jedyny pokaz haute couture zorganizowany poza Paryżem. Szok!

Muzyka

Kolejki na zapisy na koncert każdej z gwiazd były tak długie, że niestety nie udało nam się wejść na żaden. Bardzo żałujemy…

Główną, muzyczną gwiazdą tegorocznej edycji Bread & Butter by Zalando była M.I.A., która wystąpiła już w piątek. Jej muzyka jest bardzo blisko spokrewniona z „brawurą” czyli motywem przewodnim B&&B 2017. FKA twigs to gwiazda sobotniej imprezy.

Kuchnia

Wchodzimy na market, który już od wejścia przypomina Tulum (jedno z miasteczek w Meksyku). Niestety jest tak dużo ludzi, że dopiero po kilkunastu minutach udaje nam się znaleźć miejsce do siedzenia. Jeśli chodzi o jedzenie, to każdy znajdzie tam coś dla siebie. My trafiamy na strefę vege – jest zdrowo i zaskakująco smacznie. Jedynym minusem są ceny, które podczas takich wydarzeń nie należą do najniższych. Maestro Chan Hon Meng – szef kuchni prezentuje swoje umiejętności, karmiąc nas najlepszymi smakami na świecie. Wychodzimy bardzo najedzeni.

Już nie możemy doczekać się kolejnej edycji!

marynarka, spodnie – ZARA | T-shirt – Bonprix | torebka – Gucci | klapki – Vagabond

photo. Grzesiu



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *