CZAS NA DIGITAL DETOKS

Jestem uzależniona od telefonu, a przede wszytkim od mediów społecznościowych. Po tym jak mój laptop nieoczekiwanie przed wyjazdem na wakacje odmówił współpracy, zaniemówiłam… Może to być dla niektórych z Was śmieszne, ale chwilowo nie wyobrażam sobie jak mogłabym dalej prowadzić bloga bez komputera, czy telefonu. Jest to zwyczajnie niemożliwe. 

Brak laptopa zmusił mnie do tzw. “digital detoxu”. Przez co musiałam odpuścić i zadać sobie pytanie: czy choć na chwilę jestem w stanie nie myśleć o blogowaniu? Pewnie, że tak! Nie ukrywam, że nie było to łatwe i strasznie tęskniłam. Pomimo tego, że nie muszę spędzać 8h przed komputerem, to strasznie to lubię i sprawia mi to niesamowitą przyjemność. Nowe zdjęcie, fajna miejscówka, stylizacje…tak wiele chciałabym Wam pokazać 🙂

W skrócie opowiem Wam jak to wygląda u mnie:

5:30 Kiedy mój chłopak powoli zwleka się z łóżka, przy okazji budzi też mnie, dzięki czemu mam więcej czasu z rana i spokojnie znajduję czas na sprawdzenie bieżących spraw w social media. No cóż, to śmieszne, elektroniczne gadżety stały się częścią naszej rodziny. Zaraz po przebudzeniu sprawdzam Instagrama, odruchowo zaglądam też na Facebooka. W świecie mediów społecznościowych ważne jest, aby być na bieżąco. Niestety strefy czasowe trochę nam to utrudniają – na szczęście (haha). Tak spędzalibyśmy 24/7 przed ekranem naszego smartphona. 

52% Polaków trzyma swojego smartphona w dłoni przez około 13 godz. w ciągu doby 

7:00-20:00 Kolejno w ciągu dnia sprawdzam,a następnie odpisuję na maile, przeglądam Pinteresta (obecnie planujemy remont łazienki i nie uwierzycie, ale nasz projekt, aż w 97% opiera się na inspiracjach znalezionych właśnie na tej platformie. Zanim spotkaliśmy się z Panią Projektant stworzyliśmy swój własny Mood Board, inspiracje przenieśliśmy na naszą łazienkę, a jej efekt już wkrótce!), jeszcze min. 4 razy wskakuję na Instagrama (najczęściej oglądam InstaStory moich ulubionych blogerek, które zwykle nagrywają do południa). Oczywiście dzwonie, dużo rzadziej piszę SMS-y (chętniej korzystam za to z Messengera lub Whatsappa).

W ciągu dnia sięgamy po telefon, aż 200 razy co ok. 6,5 min. Sporo, co nie? 

Podobno, kiedy bardzo się denerwujemy odruchowo sięgamy po telefon, zatapiający się tym samym w wirtualnym świecie. Myślę, że jest to dobre wytłumaczenie tego, dlaczego, aż 75% (wg. statystyk) z nas siedzi w poczekalni u specjalisty ze smartphonem w dłoni. Według ekspertów nazywa się to FOMO (Fear of missing out – lęk przed wykluczeniem towarzyskim). Sama wiem po sobie jak bardzo boimy się “żywego” towarzystwa, zupełnie inaczej jest w internecie. 

20:30/21:30 Publikuję zdjęcie na Instagramie, a następnie min. przez pół godziny oglądam profile różnych osób/firm, szukam również inspiracji oraz miejsc do zdjęć (wszystko oczywiście przy pomocy Instagrama i ich GeoMap). 

Ile razy zdarzyła się Wam taka sytuacja, że chcieliście tylko chwilę pooglądać obrazki, a tu mięły 3 godz… Śledzenie bieżących spraw wymaga czasu. Czytasz tekst, po chwili klikasz jeden link, drugi, za chwile pojawia się reklama, znajdujesz ciekawe konto, widzisz powiązania i….siedzisz tak godzinami. To wciągające, więc musicie uważać!

sukienka – Tissu | czapka – H&M | sandały – Dr.Martens

Amerykanie spędzają 4 godz. dziennie z telefonem w dłoni. Twoim zdaniem to dużo, czy mało? 

Obóz Dla Dorosłych 

Nie wiem czy wiecie, ale od pewnego czasu organizowane są również wyjazdy, które mają na celu pomóc w cyfrowym detoksie. Jest tylko jeden warunek, na pewien czas musimy odłożyć naszych elektronicznych kumpli. Osoby, które wracają z tego obozu zgodnie twierdzą, że czują się jak nowo narodzone 🙂 Czy powrócą do starych nawyków? Wszystko zależy tak na prawdę od nich samych… Kto z Was zgłosiłby się na taki obóz? 

Tekst: Ola

Photo: Grzesiu

Zobacz również

2 komentarze

  1. Co racja to racja, laptop i telefon potrafią wciągnąć na dłuuuugie godziny! Ja w tym wszystkim również pracuję, więc czasem mam wrażenie, że do internetu jestem przyklejona “non stop”. Detoks od czasu do czasu byłby zdecydowanie wskazany! Śliczne zdjęcia i ta stylóweczka <3 uwielbiam takie klimaty – sama nie tak dawno wrzuciłam zdjęcia w podobnym klimacie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.